Najdziwniejszy moment podróży to nie wyjazd, to powrót.
Walizka stoi w kącie. Zdjęcia czekają na zgranie. Świat wygląda tak samo, jak przed wyjazdem.
A jednak coś jest inne.
Dopiero po powrocie zaczynają się pytania. Dlaczego tam było mi lżej. Dlaczego tu zaczęłam oddychać inaczej. Dlaczego niektóre rzeczy przestały mieć znaczenie.
Podróż nie kończy się na lotnisku, ona często dopiero wtedy zaczyna pracować w środku.
W ciszy, w codzienności, w decyzjach, które przychodzą później.
Czasem nie pamiętam dokładnie trasy, ale pamiętam zmianę.
Niektóre podróże nie są po to, żeby zobaczyć świat, są po to, żeby wrócić trochę inną osobą.
I to jest droga, która trwa najdłużej.

Dodaj komentarz