W świecie, który ciągle pyta „dlaczego tak wolno?”, łatwo pomylić zwolnienie z zagubieniem.
Jakby jedynym dowodem, że idziemy dobrze, było tempo.
A ja się nie zgubiłam. Po prostu przestałam biec.
Zwolniłam, bo chciałam zobaczyć więcej, nie mniej. Zwolniłam, bo cisza zaczęła być ważniejsza niż kolejne punkty na mapie. Zwolniłam, bo droga przestała być wyścigiem.
Nie każda przerwa jest cofnięciem się. Nie każdy skręt oznacza błąd.
Czasem zwolnienie to decyzja, która ratuje sens. Pozwala usłyszeć siebie. Zobaczyć to, co umyka w biegu.
Nie zgubiłam się. Jestem dokładnie tam, gdzie potrzebuję być. Tylko idę inaczej.

Dodaj komentarz