Mapy Marzeń

Wierz w siebie i żyj swoimi marzeniami. Rób to co Cię uszczęśliwia

Dlaczego nie chcę już zwiedzać w pośpiechu

Kiedyś podróżowałam szybciej.

Lista miejsc do zobaczenia była dłuższa niż weekend. Plan napięty jak rozkład jazdy. Zdjęcia robione w biegu.

Wracałam zmęczona. Z poczuciem, że „zaliczyłam” dużo.

Ale czy naprawdę zobaczyłam?

Pamiętam weekend w Krakowie. Tyle punktów na mapie, tyle uliczek, tyle „muszę zobaczyć”.

A najmocniej zapamiętałam moment, kiedy usiadłam na ławce i przestałam iść.

Nie Wawel, nie lista zabytków, tylko ciszę.

Pośpiech w podróży jest podstępny. Udaje efektywność, daje złudzenie, że skoro widzę więcej – przeżywam więcej.

A przecież to nie ilość buduje wspomnienia. To moment zatrzymania.

Kiedy spacerowałam nad morzem w Ustce w chłodny poranek, nie miałam planu. Nie odhaczałam atrakcji. Po prostu szłam.

Fale były ważniejsze niż mapa. Wiatr ważniejszy niż harmonogram. I wtedy poczułam, że podróżuję naprawdę.

Nie chcę już zwiedzać w pośpiechu, bo:

– nie chcę kolekcjonować miejsc

– nie chcę porównywać wyjazdów

– nie chcę wracać bardziej zmęczona niż wyjechałam

Chcę pamiętać zapach kawy. Chcę wiedzieć, jak brzmiały kroki na bruku. Chcę mieć czas na zgubienie się.

Slow travel nie jest modą. To wybór.

To zgoda na to, że nie zobaczę wszystkiego, ale to, co zobaczę będzie moje.

Może właśnie dlatego coraz częściej wybieram mniejsze miasta. Takie jak Zamość czy Chełmno.

Miejsca, które nie krzyczą, ale opowiadają.

Dojrzałam do tego, żeby podróżować inaczej. Wolniej, uważniej, bez presji.

Nie dlatego, że nie mam czasu. Dlatego, że wreszcie go mam.

Posted in

Dodaj komentarz