Kiedyś wydawało mi się, że podróż musi być daleka, żeby była ważna. Inny kraj, inny język, coś zupełnie nowego.
Polska była „na później”. Na krótkie wyjazdy. Na coś mniej wyjątkowego.
A potem zaczęłam podróżować inaczej. Wolniej, bliżej, uważniej.
Nie było spektakularnych widoków każdego dnia. Były za to momenty. Spacer w ciszy, kawa pita bez pośpiechu, droga, która nie prowadziła do żadnej „atrakcji”.
Wtedy zrozumiałam coś ważnego. To nie miejsce decyduje o podróży, to sposób, w jaki w nim jesteś.
Podróżowanie po Polsce nauczyło mnie patrzeć inaczej. Zauważać detale. Nie szukać „więcej”, tylko „głębiej”.Nie porównywać, tylko przeżywać.
Nie potrzebuję już listy „must see”. Potrzebuję czasu. Może dlatego wracam do małych miasteczek. Do spokojnych miejsc. Do dróg, które nie są popularne.
Bo tam najłatwiej usłyszeć siebie.
Może właśnie o to chodzi
Nie o to, gdzie jedziesz, ale o to, jak tam jesteś.

Dodaj komentarz